Menu

Z kanapowca do biegacza

Jak ruszyć dupsko, by zmieniło się twoje życie na lepsze

Czas odpoczynku i treningu w nowym terenie

seniorpioro

Szczawnicz_1

Każdy odpoczynek rozumie inaczej, Choć kocham Polskie morze to leżenie na kocu nawet jak nie biegałem doprowadzało mnie do rozstroju żołądka. Wolę góry. Lubię spacerować czuć zapach lasu, strumyka który gdzieś niesie swoją muzykę. Tak rozpocząłem swoje wczasy. Dziś plan trening i wybieram się z żoną na Sokolice przez trzy korony Krościenko na kwatery do Szczawnicy. Wstałem o godzinie 6:15 nie zrywałem się tak obudził mnie mój zegar biologiczny, Plan był prosty dziś pobiegam bulwarami w Szczawnicy przy rzece, to co lubię plan dziś przewiduje 10 km. Pije colę rano nie cierpię wody choć czasem i ją potrafię pić litrami. Wychodzę z domu krótka rozgrzewka i ruszam powoli w kierunku centrum. Czuje, że nogi mnie nie noszą , piękny dzień, ale ciężko mi się biegnie. I stało się nagle to czego jeszcze nie doświadczyłem podczas biegu, a wiedziałem że biegacze tego nie cierpią . Zacząłem czuć parcie na brzuch, najgorsze nie wziąłem chusteczek higienicznych co za pech. Moją głową zawładnęła myśl co robić, i nagle widzę paczka w połowie pełna leży pod ławką :). Zycie mi ktoś uratował przebiegam na drugą stronę i szybko do lasu. Ulga wielka, ale już wiem chusteczki od dziś zawsze będą w kieszeni. Na 5 km gdzieś źle stanąłem zacząłem czuć dyskomfort i to dość duży w prawej stopie. Zwolniłem, ale powoli biegłem ciesząc się pustym bulwarem piękną pogodą 10 km szybko zleciał czas :) wybiegania, ale czasem trzeba zwolnić, by się cieszyć bieganiem. Do domu kąpiel zona już wstała plan na dziś :) Sokolica i trzy korony. Piękna pogoda ruszamy po śniadaniu i porannej kawie. Będzie trening dla mięśni przewyższenia na trasie ponad 800 m jest dobrze. Idę wolno z żoną pod górę uważam na moje kolana nie chcę ich obciążać. Po niecałej gadzinie od przeprawy :) przez rzekę jesteśmy na sokolicy,. Piękne widoki odpoczywamy i mogę wiem wiem wypić moje ulubione piwo bez wyrzutów sumienia.. Potem trasa na trzy korny , urozmaicona z pięknymi widokami cudownym lasem. Pod trzema koronami zaczyna zbierać się na burzę. Kiedy dochodzimy na 3 korony już pada zakaz wejścia na platformę widokową . Cóż byliśmy już tu i na pewno wrócimy zaczynamy schodzić w deszczu. Po 25 min przestaje padać wychodzi słoneczko i tak dochodzimy do Krościenka gdzie znowu zaczyna Plan był prosty dziś pobiegam bulwarami w Szczawnicy przy rzece, to co lubię plan dziś przewiduje 10 km. Pije colę rano nie cierpię wody choć czasem i ją potrafię pić litrami. Wychodzę z domu krótka rozgrzewka i ruszam powoli w kierunku centrum. Czuje, że nogi mnie nie noszą , piękny dzień, ale ciężko mi się biegnie. I stało się nagle to czego jeszcze nie doświadczyłem podczas biegu, a wiedziałem że biegacze tego nie cierpią .e chmurzyć. Szybkie zakupy  w biedronce i do domu. Znowu burza i to na dobre do wieczora leje, a my odpoczywamy tym razem na lenia krótki sen :) Sopot mały drink w końcu mamy urlop i mam czas napisać coś więcej. Pozdrowienia ze Szczawnicy.

20180814_064431

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Kacper] *.164.rako-lan.pl

    Fajny wpis :) Dokładnie jest tak jak mówisz, nie warto się forsować gdy nie czujemy się na siłach, ja od dawna stosuję taką zasadę, nie chcę po prostu żadnych niepożądanych kontuzji itp :) Wszystko trzeba robić z rozwagą :) Pozdrawiam
    ___________
    Studio Sport

  • Gość: [Special Fitness] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Trzeba przede wszystkim czerpać radość z treningów. Jeżeli to jesteście w stanie zrobić to podnoszenie poprzeczki nie będzie niczym trudnym. Super wpis i bardzo fajny blog. Pozdrawiam

© Z kanapowca do biegacza
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci